Autor ks, Józef Cop, kapelan klasztoru SMN w Brzeziu

Raciborska młodość

    Dobrze wychować swoje dzieci, to cel, który stawiają przed sobą wszyscy rodzice. Chcieliby widzieć swoje dzieci mądre, odpowiedzialne i posłuszne, by tak było trzeba wiele rodzicielskiego wysiłku i świadomych starań. Pragnąc rozwijać w dziecku człowieczeństwo, trzeba samemu być wzorem. Na nic słowa, prośby i nakazy, gdy swoim życiem i postawą rodzice nie odzwierciedlają wpajanych dziecku prawd.
    W świetle tych słów poznajmy dom rodzinny i młodość późniejszego abpa Józefa Gawliny. Na Ziemi Raciborskiej młodość Strzybniku rozpoczął swoje pielgrzymowanie przez ziemię Ks. Józef Gawlina. Chociaż rodzice ks. Gawliny posiadali własny dom, pierwsze ich dziecko, syn Józef, urodził się 18 listopada 1892r. nie w domu rodzinnym, lecz w mieszkaniu obcych ludzi, gdyż krótko przed urodzeniem się Józefa, pożar zniszczył rodzinne gospodarstwo. W dwa dni później został ochrzczony w Rudniku, w kościele tymczasowym, powstałym z przystosowanej do potrzeb życia religijnego, stodoły, gdyż dotychczasowy drewniany kościół parafialny został rozebrany a nowy był w budowie.
    Z uwagi na wyjątkowe okoliczności, jakie towarzyszyły urodzeniu się i ochrzczeniu Józefa, matka nieraz mówiła do syna: "Synku, będziesz się musiał na pewno wiele tułać, bo urodziłeś się nie w domu, ochrzczony nie w kościele. Bóg wie, gdzie ty, moje dziecko, umrzesz", o czym często wspominał ks. Gawlina w gronie przyjaciół.
    W rodzinie Gawlinów było jeszcze troje dzieci: Helena, Tekla i Leon. Ojciec Franciszek był człowiekiem średnio zamożnym, właścicielem pięciohektarowego gospodarstwa rolnego i wiejskiej gospody, którą prowadził w własnym domu Szanowano go, gdyż był niezmiernie prawy i sprawiedliwy. Wychowywał swoje dzieci w duchu gorącego patriotyzmu, w poszanowaniu dla tradycji i obyczajów ojców. Matka Joanna zd. Banaś była usposobieniem łagodności i dobroci. Zanim dzieci poszły do szkoły, nauczyła je czytać i pisać po polsku i po niemiecku.
    W dwunastym roku życia, po ukończeniu szkoły ludowej w Strzybniku, podjął naukę w gimnazjum humanistycznym w Raciborzu. Drogę ze Strzybnika do raciborskiego gimnazjum, wynoszącą w jedną stronę 6 km, odbywał przez pewien czas pieszo: kupno roweru było zbyt wielkim wydatkiem. Potem zamieszkał w Raciborzu na stancji w rodzinie Kowaczków. Także w Raciborzu, w kościele farnym, w dniu 5 maja 1905r, z rąk Kard. Jerzego Koppa otrzymał sakrament bierzmowania, przyjmując imię Jan. Uczęszczał także na lekcje języka polskiego prowadzone w raciborskim gimnazjum przez ks. dr Stefana Siwca.
    Początkowo, jak sam mówił, był uczniem trochę leniwym. Ojciec, aby go zmobilizować do nauki, przychodził co tydzień pieszo do Raciborza i przepytywał go. Jednak w pewnym momencie zrozumiał, że jeśli chce się kształcić w gimnazjum, musi być lepszy od innych, zwłaszcza Niemców, w języku niemieckim, literaturze i historii. Wkrótce doszło do tego, że mógł pisać wypracowania z niemieckiego Niemcom w klasie.
    Jego kolegą gimnazjalnym był Alfons Zgrzebniok, jeden z późniejszych dowódców III powstania i wice wojewoda śląski. Oni obaj; podali w gimnazjum, że w domu mówią po polsku, co było powodem ich szczególnej inwigilacji. Założyli oni kółko studiowania literatury polskiej, a trzeba pamiętać, że w owym czasie za posiadanie polskiej książki wydalano z gimnazjum. Organizowali tajne wyjazdy do Krakowa, uczestniczyli w spotkaniach z młodzieżą pozaszkolną i robotnikami. Nie uszło to uwagi władz gimnazjalnych, które śledziły uczniów, by dowiedzieć się, co robią poza szkołą. Często rewidowano Gawlinę w jego mieszkaniu u Kowaczków w poszukiwaniu zakazanych książek. Pewnego dnia, rewizja zaskoczyła Gawlinę. tak nagle, że znalezione zakazane książki. To spowodowało wydalenie z gimnazjum na krótko przed maturą z tzw. wilczym biletem. W tym samym czasie zmarł mu ojciec.


STADT REALGYMNASIUM (projekt arcb.bud.)-od 1860 2- klasowe
gimnazium; od 1874 gimnazjum miejskie; w 1880 wprowadzono łacinę; od 1902
samodzielne gimnazjum powszechne                                                   Fot. Arch. J. Myśliwiec



    Po kilku nieudanych próbach dostania się do innych gimnazjów, został przyjęty do nowo organizującego się gimnazjum w Rybniku - pod warunkiem, że będzie zdawał maturę ze wszystkich obowiązujących przedmiotów w tej szkole, co uczynił w marcu 1914r. z bardzo dobrym wynikiem. W gimnazjum w Rybniku, mimo przykrych doświadczeń z Raciborza, był przewodniczącym polskiego kółka, składającego się z około 10. uczniów. Miejscem zebrań kółka było mieszkanie dr med. Feliksa Białego, rybnickiego działacza polskiego.
    Młody Gawlina postanowił zostać kapłanem. Ku zdziwieniu wszystkich, szczególnie nauczycieli - po maturze, kipiący życiem, odwagą, miłośnik ryzyka i przygody, młody Gawlina wstąpił na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Wrocławskiego.

Wróć- Abp J. Gawlina

 

Zapraszamy  do współpracy- autorstwo materiałów dostarczonych zapewnione.  Kontakt brzezie@raciborz.com.pl. Teksty i zdjęcia zastrzeżone /Ustawa o ochronie praw autorskich/. Modyfikowano. 22/05/06 r.   Autor witryny - Florian Burek. Witryna istnieje od 1994r.